Niszczenie siedlisk
Małe drapieżniki żyją w bardzo różnorodnych środowiskach. Niektóre z nich bytują wyłącznie w kompleksach leśnych (kuna leśna), inne preferują środowiska nadwodne (wydra, norki), część z nich z łatwością adaptuje się do mozaiki pól i zadrzewień (borsuk, lis), a niektóre bez problemów żyją nawet w wielkich miastach (kuna domowa). Siedliska drapieżników są intensywnie zmieniane przez ludzi. Przekształcamy naturalne lasy w jednowiekowe i jednogatunkowe monokultury pozbawione tak dużej różnorodności schronień, jaką oferują dzikie puszcze. Meliorujemy tereny podmokłe i betonujemy koryta potoków. Tereny rolnicze pozbawiane są śródpolnych zadrzewień. Wzrasta liczba dróg i rozrasta się zabudowa.

Śmiertelność na drogach
Ogromnym, trudnym do precyzyjnego oszacowania, zagrożeniem są dla małych drapieżników drogi. Co roku giną na nich tysiące borsuków, kun, wydr, gronostai, łasic i innych zwierząt. Drogi są również poważnymi barierami uniemożliwiającymi drapieżnikom migracje. Dotyczy to przede wszystkim grodzonych autostrad i dróg ekspresowych

Medycyna ludowa
Po dziś dzień wiele osób kultywuje przesądy o cudownych medycznych właściwościach specyfików sporządzanych z niektórych zwierząt. Zazwyczaj kojarzymy je z medycyną Dalekiego Wschodu, głównie z Chinami, jednak także i w naszym kraju zabobony wciąż mają się dobrze. Dotyczy to m. in. borsuczego sadła, pozyskiwanego i sprzedawanego w wysokiej cenie przez myśliwych i kłusowników. Na polskim rynku można spotkać także borsucze sadło pochodzące zza wschodniej granicy. Zadzwiające jest, że w czasach ogromnego postępu farmacji, gdy lekarstwa na większość chorób dostępne są w każdej wiejskiej aptece, można jeszcze wierzyć, że tluszcz wytopiony z borsuka odżywiajacego się głównie dżdżownicami, pędrakami owadów, opadłymi owocami w sadach i resztkami z przydomowych śmietników, może wyleczyć chorego z zapalenia pluc.    

Łowiectwo
Drapieżniki są po dziś dzień uzanawane przez wielu myśliwych za szkodniki. Taki sposób myślenia  przejawia się także we współczesnym polskim prawodawstwie łowieckim. Widać to dobrze na przykładzie borsuka, który nie ma okresu ochronnego w obwodach łowieckich, na terenie których występuje głuszec lub cietrzew (podobnie jak np. kuny, tchórz zwyczajny), pomimo tego, że podstawą jego diety są bezkręgowce i owoce, a nie ptaki. Niestety artykułowane od wielu lat przez przyrodników sugestie, by ten przepis zmienić zderzają się z murem niezrozumienia. Etyczne wątpliwości budzi również sposób polowania na borsuki, zwłaszcza stawianie ambon łowieckich i zwyżek w bezpośrednim sąsiedztwie nor, gdzie żyją borsucze rodziny. Wiele osób zadaje sobie pytanie, czy to ciągle jest jeszcze polowanie, czy może już egzekucja.

Kłusownictwo
Zabijanie kun, tchórzy i łasic jest powszechne, zwłaszcza na wsiach. Zamiast dobrze zabezpieczać zwierzęta gospodarskie (drób czy króliki), zamykając je na noc w szczelnych klatkach i kurnikach, wielu gospodarzy woli zastawiać pułapki na małe drapieżniki, i złapane zwierzęta zabijać. Przekonanie o leczniczych właściwościach borsuczego sadła, oraz jego wysoka cena, powoduje  nielegalne zabijanie także tych drapieżników.



Borsuk potrącony przez samochód (Fot. R. Mysłajek)

Borsuk potrącony przez samochód (Fot. R. Mysłajek)

Tchórz zabity przez samochód (Fot. R. Mysłajek)

Tchórz zabity przez samochód (Fot. R. Mysłajek)

Ambona łowiecka przy norze borsuków (Fot. R. Mysłajek)

Ambona łowiecka przy norze borsuków (Fot. R. Mysłajek)



 

Przekaż 1% podatku na rzecz stowarzyszenia.

Dowiedz się więcej.



Nasz profil na Facebook Nasz profil na YouTube

Projekt i wykonanie: maszyna.pl
English
Polski