Daniele w Zbychowie zabił pies

2019-01-11 | Daniele w Zbychowie zabił pies

Pod koniec grudnia media w całej Polsce podały informację o zabiciu przez watahę kilkunastu wilków 17 danieli na fermie w Zbychowie (woj. pomorskie). Wykonana przez nas analiza nagrań z zainstalowanego tam monitoringu wykazała jednoznacznie, że sprawcą był pies. Afera zaczęła się 21 grudnia od alarmującej informacji zilustrowanej nieznanego pochodzenia fotografią dużej grupy wilków oraz drastycznymi zdjęciami zagryzionych danieli zamieszczonej na witrynie krajoznawczej Zbychowo. Potem rozpętała się burza. 27 grudnia regionalne i krajowe media takie jak: Polsatnews.pl, WPROST, WP Wiadomości, Interia Fakty, Gazeta Polska, RadioZet, TVP3 Gdańsk podchwyciły temat i bez sprawdzenia wiarygodności informacji przedrukowały je na swoich portalach lub przedstawiły na antenach, uzupełniając dramatycznymi wypowiedziami poszkodowanego hodowcy danieli - myśliwego, a także innych lokalnych myśliwych narzekających na "rosnące zagrożenie dla ludzi ze strony coraz zuchwalszych wilków". Rozpętało to kolejną falę niechętnych wilkom komentarzy. Tymczasem wystarczyło uważnie przejrzeć nagrania z kamer zainstalowanych na fermie w Zbychowie, by ustalić kto był sprawcą śmierci danieli. Zostaliśmy poproszeni przez Generalną Dyrekcję Ochrony Środowiska o dokonanie analizy materiału filmowego, przejętego przez Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska w Gdańsku od właściciela danieli. Przegląd 4 godzin dobrej jakości nagrań jednoznacznie wykazał, że całej tej rzezi dokonał jeden pies, w typie owczarka niemieckiego. Pojawił się przed kamerami monitoringu w nocy 21 grudnia o godz. 00:37, a od 40 minuty po północy rozpoczął pogonie za stadem danieli, składającym się z większego jasnego byka i kilkunastu ciemniejszych samic oraz cieląt. Świeżo opadły śnieg na pastwisku zaczął pokrywać się tropami biegających we wszystkich kierunkach danieli i ścigającego je wielkiego psa. Dokładnie w 52 minucie i 26 sekundzie po północy rozpoczęła się przed jedną z kamer dramatyczna scena zabijania samicy daniela, trwała półtorej minuty. Pies szarpał zwierzę za gardło tak długo, aż przestało się ruszać. Upewniwszy się że nie żyje, odszedł spokojnie i po chwili ścigał już kolejne daniele. Co jakiś czas pojawiały się one przed dwoma pracującymi non stop kamerami. Z upływem czasu coraz mniej danieli uciekało, były sukcesywnie zabijanie poza kadrem przez prześladowcę. O godz. 3.17 przed kamerę wbiegł wymęczony samiec daniela z dużym porożem, przewrócił się na placyku przed niewielką stajnią. Pies przybiegł za nim, a zdesperowany daniel zaczął się bronić używając poroża. Pies zawzięcie szczekał i robił uniki. Obaj znaleźli się w centrum widzenia kamery, wówczas można było dostrzec zwisający z szyi psa fragment łańcucha lub sznura. Pies na moment odpuścił pozwalając danielowi odejść, ale po chwili wznowił ataki. Rano 21 grudnia właściciel natrafił na pobojowisko, kilkanaście martwych łań i cieląt oraz wycieńczonego, ale wciąż żywego byka, a na śniegu plątaninę tropów i mnóstwo krwi. Zawiadomił RDOŚ oraz lokalne media. Potem minęło kilka dni, aż do 27 grudnia, gdy zaczął udzielać wywiadów dla mediów, w których twierdził że to wataha wilków zabiła jego daniele. Nie wiemy dlaczego właściciel fermy mając do dyspozycji nagrania, na których dobrze widoczny jest pies atakujący daniele, relacjonował zdarzenie jako wynik ataku wilków. Jedno jest pewne, w okolicach Zbychowa grasuje duży pies, który może w każdej chwili zaatakować kolejne zwierzęta gospodarskie. W interesie hodowców powinno być jak najszybsze odnalezienie zarówno psa, jak i jego właściciela. Skarb Państwa nie wypłaca odszkodowań za szkody, których sprawcami są psy.

Wilczyca Rzepka uratowana

2019-01-03 | Wilczyca Rzepka uratowana

Choć mamy już drugie dziesięciolecie XXI wieku, to kłusownictwo wziąż zbiera śmiertelne żniwo w polskich lasach. Ofiarami kłusowników są także wilki. Na szczęście niektóre z nich udaje się odnaleźć i uwolnić. Wczoraj robotnicy leśni zauważyli w Puszczy Rzepińskiej uwięzionego we wnykach wilka. Natychmiast poinformowali Nadleśnictwo Świebodzin, a stąd od pana nadleśniczego Jarosława Guzowskiego informacja dotarła do nas. Pomimo, że od naszej beskidzkiej siedziby mamy do Puszczy Rzepińskiej prawie 500 km, zdecydowaliśmy się wyruszyć na pomoc. Zespół Stowarzyszenia dla Natury "Wilk" - Sabina Nowak, lek. wet. Izabela Całus, Michał Figura, Robert Mysłajek - dotarł na miejsce w nocy. Tam czekał już leśniczy Paweł Mielcarek, który doprowadził nas do wilka. Okazało się, że we wnyku uwięziona jest pięknie umaszczona dorosła samica. Rzepka, bo tak ochrzciliśmy wilczycę ze względu na miejsce jej znalezienia, została dokładnie przebadana przez naszą lekarz weterynarii. Na szczęście przytrzymująca ją za brzuch metalowa linka nie spowodowała poważniejszych obrażeń. Lekkie otarcia skóry zostały zaopatrzone lekami, Rzepka otrzymała także odpowiednie antybiotyki i witaminy. Zgodnie z posiadanym przez nas zezwoleniem Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska wyposażyliśmy wilczycę w obrożę telemetryczną, dzięki której będziemy mogli śledzić jej dalsze losy i reagować, gdyby ponownie wpadła w tarapaty. Po badaniach wilczyca odpoczywała przez kilka godzin w zacisznym sosnowym młodniku. Pierwsza seria namiarów z obroży telemetrycznej pokazała, że o świcie Rzepka ruszyła w głąb Puszczy Rzepińskiej, zapewne w poszukiwaniu pozostałych członków swojej grupy rodzinnej. Z udanej akcji wróciliśmy dzisiaj poźnym rankiem, zmęczeni, ale bardzo zadowoleni, że udało się pomóc wilkowi. Oględziny Rzepki wykazały, że poprzedniej wiosny była matką szczeniąt. Oby w tym roku było podobnie. Trzymamy za nią kciuki. Bardzo dziękujemy leśnikom z Nadleśnictwa Świebodzin za ogromną pomoc.

Noworoczne podziękowania i życzenia

2018-12-30 | Noworoczne podziękowania i życzenia

Członkom, współpracownikom i darczyńcom Stowarzyszenia dla Natury "Wilk" dziękujemy za pomoc w 2018 r. i życzymy wszystkiego najlepszego w nadchodzącym 2019 roku!

Wilcza edukacja w 2018 roku

2018-12-21 | Wilcza edukacja w 2018 roku

Rok 2018 był dla nas bardzo pracowity pod względem wilczej edukacji. Ponad dwa tysiące osób wzięło udział w prelekcjach, wykładach i warsztatach poświęconych ekologii i ochronie wilków prowadzonych w różnych częściach Polski przez członków i współpracowników Stowarzyszenia dla Natury "Wilk". Zajęcia odbywały się zarówno w dużych aglomeracjach, takich jak Warszawa, Gdańsk czy Wrocław, jak i w małych miejscowościach w sąsiedztwie lasów zamieszkiwanych przez wilki, np. w Kłodawie w Borach Tucholskich, Białowieży i Hajnówce w Puszczy Białowieskiej, Węgierskiej Górce i Zawoi w Beskidzie Żywieckim, czy też Drawniku, Bogdance i Ostrowitym w Puszczy Drawskiej. Staraliśmy się docierać przede wszystkim do ludzi bezpośrednio stykających się z różnymi aspektami ochrony wilków - przyrodników, leśników, myśliwych, hodowców, lekarzy weterynarii, pracowników urzędów gmin, parków narodowych i parków krajobrazowych. Z prelekcjami trafialiśmy również do szkół podstawowych i średnich oraz na uczelnie. Kilka wydarzeń dotyczyło odbiorców z zagranicy: zorganizowaliśmy polsko-niemieckie warsztaty poświęcone monitoringowi wilków, gościliśmy wizytę studyjną urzędników chorwackiej agencji ochrony przyrody, prowadziliśmy wykłady na Uniwersytecie Nottingham w Wielkiej Brytanii, wzięliśmy udział w debacie poświęconej ochronie wilków zorganizowanej w parlamencie kraju związkowego Saksonia w Niemczech, a podczas International Wolf Symposium w Minneapolis w USA zaprezentowaliśmy szereg wykładów z wynikami badań nad polskimi wilkami. Zajęcia prowadzili Sabina Nowak, Robert Mysłajek, Michał Figura, Maciej Szewczyk, Katarzyna Tołkacz, Zbigniew Skibiński i Marek Maćkowiak.

Wilki i rysie na Roztoczu

2018-12-18 | Wilki i rysie na Roztoczu

W nowym (3/2018) numerze "Przeglądu Przyrodniczego" ukazała się praca pt. "Wilk Canis lupus i ryś Lynx lynx w Roztoczańskim Parku Narodowym w latach 2016-2017". Przedstawione w nim wyniki badań są owocem współpracy Stowarzyszenia dla Natury "Wilk" z Roztoczańskim Parkiem Narodowym oraz Instytututem Genetyki i Biotechnologii Wydziału Biologii Uniwersytetu Warszawskiego. Autorami artykułu są: dr Robert Mysłajek, dr hab. Sabina Nowak, dr Przemysław Stachyra, dr Maciej Szewczyk, dr Natalia Niedźwiecka, Robert Stefański i Michał Figura. Do oceny liczebności wilków i rysi w Roztoczańskim Parku Narodowym wykorzystaliśmy tropienia, nagrania fotopułapkami oraz – w przypadku wilków – analizy genetyczne 13 loci mikrosatelitarnego DNA. Ustaliliśmy, że w parku rozmnażały się dwie grupy rodzinne wilków. Potwierdziliśmy tu także obecność czterech różnych osobników rysi – trzech samców i jednej samicy. Wyniki naszych badań posłużą do planowania zadań ochronnych dla Roztoczańskiego Parku Narodowego oraz pokrywającego się z nim obszaru Natura 2000 “Roztocze Środkowe”.

 

Przekaż 1% podatku na rzecz stowarzyszenia.

Dowiedz się więcej.



Nasz profil na Facebook Nasz profil na YouTube

Projekt i wykonanie: maszyna.pl
English
Polski